SUPERSTACJA OBRAZIŁA PRACOWNIKÓW TVP-SPRAWA TRAFIŁA DO SĄDU.

INFORMACJE TELEWIZJA

KLIKRADIO

6/14/2022 0 min read

Superstacja nie składa broni w batalii sądowej. Chodzi o sprawę z 2017 roku, kiedy to Kuba Wątły obraził pracowników TVP. KRRiT nałożyła wówczas wysoką karę. Stacja odwołała się do Sądu Apelacyjnego, a teraz do Sądu Najwyższego. Superstacja w 2017 roku wyemitowała program „Krzywe zwierciadło”, w którym prowadzący Kuba Wątły zapytał gościa, pisarza Tomasza Jastruna, o to, co myśli „o tych brudnych, śmierdzących gnidach, które nazywają się dziennikarzami, a firmują ten rynsztok w telewizji publicznej?”. Słowa wywołały ogromny skandal w środowisku dziennikarskim. Stacja zareagowała przeprosinami oraz zawiesiła prowadzącego na kilka miesięcy. Sprawie przyjrzała się również Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Na Superstację nałożono wysoką karę – 100 tys. zł. Po odwołaniu się w warszawskim Sądzie Okręgowym zmniejszono ją do 75 tys. zł. Mimo takiego wyroku stacja odwołała się do Sądu Apelacyjnego. - Słowa prowadzącego audycję odnosiły się do grupy dziennikarzy związanych z telewizją publiczną i stanowiły przekroczenie granic swobody wypowiedzi poprzez naruszenie godności określonej części grupy zawodowej dziennikarzy, naruszając obowiązujące standardy – stwierdziła KRRiT.

- Wolność słowa nie jest wolnością absolutną, co podkreślił Europejski Trybunał Praw Człowieka, a dziennikarze nie mogą posługiwać się tą wolnością bez ograniczeń poprzez formułowanie inwektyw i pomówień – można przeczytać w oświadczeniu KRRiT.

Kuba Wątły, po powrocie na antenę Superstacji, przeprosił za swoje słowa. Wytłumaczył również, że jego wypowiedź była parafrazą stwierdzeń Jana Pietrzaka i Marcina Wolskiego.

Chociaż Sąd Apelacyjny oddalił wniosek nadawcy, to Superstacja się nie poddaje. Jak przekazała Karolina Czuczman z biura rzecznika prasowego KRRiT, stacja wniosła skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.Po tym, jak Kuba Wątły rozstał się z Superstacją, założył własne radio: Halo.Radio. I tutaj ścieżki rozeszły się dość burzliwie, ponieważ oskarżano dziennikarza o cenzurowanie pracowników. Teraz udziela się na YouTube.